The Great Plan B

Justyna Bargielska is one of the most distinctive and original young poets writing in Polish today. She has published eight poetry collections, won the Rainer Maria Rilke poetry competition, and twice won the Gdynia Literary Prize. Although her work has been translated into French, German, Slovene, Dutch, Russian and Czech, this is the first time that her poems have been collected in English. The Great Plan B introduces British readers to the work of a poet who examines, with forensic precision, the landscapes of quotidian existence, our disappointments and humiliations. Combining colloquial diction, philosophical enquiry and religious references, these poems are witty, tongue-in-cheek, both self-deprecating and macabre while death is increasingly present, implacable. You can never be entirely certain whether she is serious or joking. 

Sample Poems

Trauma o piesku

Myliśmy zęby i powiedziałam do męża:
boję się, czy poznam, że umarłam. Bo
czy umrzeć to jest śnić sny jakby nie swoje,
czy może bardziej jak dwieście tysięcy
czarnych perełek, ktore toczą się za nami
do zsypu. Keep dying, powiedział mąż,
przekonasz się. Żegluj, jasny spłachetku,
dopowiedziałam sobie, nie myśl teraz
o dziurawym oku, przez ktore cię obserwują
pod kątem abordażu. Ale bardzo mnie wystraszył
ten pojedynek pieska z tramwajem,
gdy mąż powiedział: nie patrz, a za kartką dłoni
piesek podniosł się, był taki wielki   
i zapraszał nas wszystkich do swojego
rozprutego brzucha, w ktorym już czekał ksiądz,
nagie drzewa i z piasku usypane miasto.

Trauma about a small dog

We were brushing our teeth and I said to my husband
I’m scared I won’t know if I’ve died. Because
is dying to dream dreams which seem sort of not your own,
or is it more like two thousand
minute black pearls rolling behind us
into the chute? Keep dying, said my husband,
you’ll find out. Sail on, bright lump of earth,
I added to myself, don’t think just now
about the leaky eye through which they’re spying on you
as they prepare to swarm aboard. But it frightened me
that small dog’s duel with a tram
as my husband said: don’t look. Behind the screen
of my hand the dog rose. He was so great,
inviting us all into his    
split open belly, where already waited
a priest, bare trees and a city buried in sand.

Kamienica

Złoszczą mnie okna w domu na drugim brzegu
ulicy, ktora pieniąc się płynie dołem. Godzinami
zaglądam sąsiadom w garnki, w ktorych wrą serduszka
wrobelkow – tak tata nazywał cynaderki w dzieciństwie,
czyli wtedy, gdy koty znikały i wracały
po zmianie kwadry, z oberwanym uchem. Teraz
już nie do mnie – okna na parterze to lupanar, w skrzynce
są ulotki z kobietami tak dorosłymi jak ja
nigdy nie będę, choćbym przeszła na kolanach
z kuchni do pokoju po potłuczonym szkle.
Na piętrze człowiek z psią mordą, czy może
pies z ludzką twarzą, nigdy nie wiem, na wędce
spuszcza szklane oko i podgląda te z dołu.
Złoszczą mnie ich okna. Przesadzają z tym życiem,
tak jak by nie wiedzieli, że wcale nie trzeba.

Tenement

I’m annoyed by the windows in the house on the opposite shore
of the foaming street below. For hours on end I peek
into what’s cooking at my neighbours’, as they boil the tiny hearts
of sparrows – that’s what dad called chitterlings when we were kids,
in other words when cats vanished and returned
with the next phase of the moon, ears torn. Not to me
anymore nowadays – the windows on the ground floor
what a bordello, fliers of women in the letterbox, as grown up as I
could never be, even if I went on my knees
over broken glass from kitchen to bedroom.
Upstairs a man with a dog’s muzzle, or maybe
a dog with a human face, I never know, lowers down
a glass eye on his fishing rod and peeps at the women below.
I’m annoyed by their windows. They’ve gone over the top
with this life, as though they didn’t know you don’t need to at all.

Pies ci je kapelusz

Tak szczerze, to myślę, że nie wiesz, czym jest tęsknota.
Czy twoja corka powiedziała ci kiedyś
pięćdziesiąt trzy razy pod rząd, że pies ci je kapelusz?
Niech je, powiedziałam. Nie wiem, czy choć raz. Twoje maile
to nie maile, to pieszczoty, dzisiaj pojdę spać z tobą,
mowi mi mail. Nie, mailu, dzisiaj pojdziesz spać z żoną,
a ja pojdę spać z mężem. Niemniej nie dalej niż jutro
planuję pozbyć się ze świata wszystkich naczyń,
do picia, do sikania, przechowywania prochow bliskich,
zbierania krwi naszego Zbawiciela, i będę ostatnim
naczyniem na świecie. I, umowmy się,
ja i krew Zbawiciela, tylko my dwie wiemy,
czym jest tęsknota.

The dog’s eating your hat

Honestly? I don’t think you know what yearning is.
Has your daughter ever told you
fifty three times in a row that the dog’s eating your hat?
Let it, I said. I don’t know if it was even once. Your emails
aren’t emails, they’re caresses. Tonight I’ll go to sleep with you,
the email says to me. No, email, tonight you’ll go to sleep with your wife,
and I’ll go to sleep with my husband. Nevertheless no later than tomorrow
I plan to rid the world of all vessels,
those for drinking, peeing in, storing loved ones’ ashes,
for collecting our Saviour’s blood, and I will be the last
vessel in the world. And, let’s be clear,
our Saviour’s blood and I, only we two know
what yearning is.

Chrabąszcz

Był tylko jeden i od razu martwy,
ktoś na niego nadepnął na pierwszym schodzie,
jeśli liczyć od dołu, lub na ostatnim, jeśli z gory liczyć.
Coś z niego wypływało, gdy tam leżał. Corka
spytała, czy to jego miałam na myśli,
gdy mowiłam o wiosennych cudach i o nowym życiu.
Akurat dokądś szłyśmy, a dookoła było
jak po wielkiej wojnie grzybow: nie zmieniło się nic,
ale i nic nie było tak samo. Tak, to jego
miałam na myśli, w mowie i w sercu. I patrz,
co się stało.	

Wieczorem ktoś go sprzątnął. Nieliczni go widzieli,
ja, corka i sprzątacz. Większość z nas żyje dotąd,
niektorzy zaś pomarli.

Bug

There was only one and he died instantly.
Someone had trodden on him on the first step,
if you count from the bottom, or on the last if you count from the top.
Something poured out of him as he lay there. My daughter
asked if it was him I had in mind
when I talked about Spring miracles and new life.
We were just on our way somewhere and all around us
it was like the Great Mushroom War: nothing had changed
but nothing was the same either. Yes, it’s him
I had in mind, in my speech and in my heart. And look
what happened.	

That night someone cleared him away. Few saw him,
me, my daughter and the cleaner. Most of us are still alive
though some have fallen asleep.

Inna roża

Urodziłam niesamowicie piękną corkę, jej zęby,
jej włosy są jak z Pieśni nad Pieśniami. I sama
poczułam się piękna, dziękuję. Ale ona
to zupełnie inne piękno,
to jest piękno, ktore chcę chronić.
Gdybym miała jakieś swoje piękno, wstydziłabym się go,
zresztą pewnie mam jakieś piękno, faceci
nie lataliby tak za mną, gdybym go nie miała,
ale nie lubię swojego piękna, bo faceci
latają za nim. Piękno mojej corki,
to co innego. Piękno mojej corki,tak uważam,
jest jedyną nadzieją
tego świata.

Different rose

I gave birth to an incredibly beautiful daughter, her teeth,
her hair as though from the Song of Songs. And I
felt beautiful myself, thank you. Whereas she –
that’s a completely different beauty,
that’s beauty I want to protect.
If I had some beauty of my own I’d blush,
anyhow I probably do have some, guys
wouldn’t chase after me as much if I didn’t,
but I don’t like my beauty because guys
chase after it. My daughter’s beauty
is something else. My daughter’s beauty, I believe,
is the only hope
for this world.

Reviews

‘Justyna Bargielska’s poetry is an art of fierce surprises. Poems that might look small and docile on the page are anything but: they soon reveal themselves to be rigged boxes of devilish wisdom; opening out onto a world that is both familiar and suddenly, unpredictably, luminous, frightening, or both at once.’

Tiffany Atkinson

‘These poems by Justyna Bargielska make the word ‘daring’ sound tame. They move at a cruel speed, or as she puts it with characteristically mordant wit, ‘I’m not leaving you, shoes, I’m merely walking ahead.’ In a fairer world talent as prodigal as this would not be allowed. Maria Jastrzębska’s translations are urgent and electric, and effortlessly manage to keep up.’

Jamie McKendrick